Depresja i bezsenność - plagi XXI wieku

W ocenie Światowej Organizacji Zdrowia zaburzenia depresyjne są obecnie czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie, a w 2020 roku przesuną się na miejsce drugie, po niedokrwiennej chorobie serca.



 

 

 



Według szacunków na całym świecie żyje dziś około 120 milionów ludzi borykających się z tym zaburzeniem. Dla przeciętnej osoby ryzyko jego wystąpienia w ciągu całego życia wynosi 17%, przy czym kobiety chorują na depresję 2,5 razy częściej niż mężczyźni.



 

 




Pacjenci z depresją bardzo często doświadczają także zaburzeń snu. Bezsenność nie tylko zwykle idzie w parze z depresją, ale również podwyższa ryzyko jej wystąpienia.


 

 

 

 




35% przypadków depresji ma związek z bezsennością, a 25% - z nadmierną sennością.  Z drugiej strony, nieleczoneprzez lata zaburzenia snu kilkunastokrotnie zwiększają ryzyko wystąpienia objawów depresyjnych. Co więcej, u większości chorych leczonych na depresję pacjentów wystarczy uregulowanie snu, by wyeliminować konieczność podawania im leków przeciwdepresyjnych.

 







Bezsennością określa się subiektywne skargi pacjenta na trudności z zaśnięciem i utrzymaniem ciągłości snu, objawiające się np. budzeniem się w nocy i niemożnością ponownego szybkiego zaśnięcia, zbyt wczesnym budzeniem się oraz snem, który nie regeneruje i po którym pacjent nie czuje się wypoczęty. Przy bezsenności objawy te występują pomimo tego, że pacjent ma czas i odpowiednie warunki do wysypiania się.



 

 




Badania wykazały, że u osób chorych na depresję dochodzi do zakłóceń w ciągłości snu, do skrócenia snu głębokiego i fazy snu REM, tj. fazy w której mamy marzenia senne.










Specjaliści podkreślają, że zarówno depresja, jak i bezsenność mają negatywy wpływ na ogólne funkcjonowanie i aktywność pacjenta, dezorganizują jego życie zawodowe i społeczne i pogarszają zdolność uczenia się. Ponadto, należą do jednych z głównych przyczyn absencji i spadku wydajności w pracy, przez co generują duże koszty dla społeczeństwa.


 

 

 




Powyższe konsekwencje depresji i bezsenności sprawiają, że diagnozowanie i prawidłowe leczenie tych zaburzeń jest bardzo ważne. Niestety, jak pokazują statystyki, tylko 1 na 5 cierpiących na depresję pacjentów korzysta z pomocy specjalisty. Również bezsenność leczona jest zazwyczaj samodzielnie. Jedna na trzy doświadczające jej osoby stosuje np. alkohol, który na początku faktycznie pomaga zasypiać, ale po dłuższym okresie czasu spłyca i skraca sen, pogarszając jeszcze stan pacjenta.










30% osób po 70-tym roku życia regularnie stosuje leki na sen z grupy benzodiazepin (np. relanium). Ich nadużywanie w wielu przypadkach prowadzi do uzależnienia, powoduje zaburzenia pamięci i spłyca sen, a także zwiększa ryzyko upadków i złamań, a w skrajnych przypadkach - nawet zgonów.











W przeciwieństwie do depresji, którą zwykle leczy się farmakologicznie, podstawą terapii bezsenności jest nauczenie pacjenta odpowiedniej higieny snu i wypracowania właściwych, ułatwiających zasypianie nawyków.

Copyright © 2008-2018 Narkotyki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kliknij tutaj aby skontaktować się z administratorem.